Tadeusz wajchę przełóż

Nadszedł niestety czas na jeden z największych kompromisów w mojej budowie (poza może zadrukowanym radarem).

Mianowicie kolejny największy wolumenowo element na liście to w miarę pospolita „dźwignia” albo „lewarek” – znana z wielu zestawów kosmicznych i miejskich LEGO. No i właśnie tu kluczowe jest określenie „w miarę” pospolita. Najczęściej spotykane są bowiem wersje „szara podstawka + czarna dźwignia” oraz „czarna podstawka + szara dźwignia”, natomiast okrutnym zrządzeniem losu ja potrzebuję 62 sztuk ezoterycznej wersji „szara podstawka i szara dźwignia”. Ich cena rynkowa to 10-15 zł za sztukę i to nawet używki– potrafię liczyć, więc dziękuję, postoję.

A zatem podmianka: jedną z popularnych wersji można trafić już za 80 gr za sztukę, a drugą… 2 gr za sztukę. Tak więc rząd wielkości cen vs. element właściwy jest nieporównywalny. Cóż było robić? Jako dziecko PRLu uznałem, że oczywistym wyjściem będzie kombinacja. Mianowicie kupię po 62 sztuki każdej z tanich wersji, dzięki czemu za dosłowne grosze będę miał 62 szare podstawki i 62 szare dźwignie… myślę, że finał tej opowieści jest dla Was jasny. Kompromisów nie będzie.

Szybko wyszukałem najlepszą ofertę na element nr 1 i trafiłem… na znanego mi już Rosjanina. Dlaczego nie kupiłem tej dźwigni u niego od razu, przy poprzednim zamówieniu? – zapytacie. No otóż dlatego, że w mojej zautomatyzowanej liście części na Bricklinku miałem tylko wersję oryginalną, więc system nie pokazał mi jej na magazynie sprzedawcy (o ile ją w ogóle wtedy miał). No cóż, kolejna wtopa kosztowa, ale z uwagi na dumpingową cenę w Rosji nadal pozostaje to najtańsza opcja zakupu tej części. Problem był tylko taki, że było tak tanio, że zamówienie kompletu dźwigni nie dało minimalnej wartości zamówienia u tego gościa – tak więc resztę kwoty dopełniłem trzema minifigami SW.
Drugi zestaw półproduktu kupiłem po 2 grosze u pewnego kolegi z Zagrzebia – uzupełniłem kilkoma randomowymi klockami, które miał w ofercie, co w sumie dało oszałamiającą wartość zamówienia w wysokości 25 zł, łącznie z wysyłką. Już po pół godzinie ZPTów i rozbioru w sumie ponad 120 wajch, dostałem to, o co mi chodziło:

I dzięki temu za jedną szarą wajchę zapłaciłem 78 groszy w totalu zamiast 15 zł… i jeszcze zostało mi w bonusie 62 czarnych wajch do magazynu. Polak potrafi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *