Po drabince

Kolejna opowieść z cyklu „ale się z czasem pozmieniało”.

Pamiętacie moje opowieści sprzed 5 lat o szalenie kosztownych szarych drabinkach, które pewnie będę musiał zastąpić czarnymi? No cóż, świat poszedł do przodu i słusznie sprawdziłem, po ile są teraz.

Oczywiście okazało się że kosztują dokładnie tyle samo co czarne, czyli w międzyczasie pojawiły się na rynku w innych zestawach. Niestety zostały mi już tak specyficzne resztki do kupienia, że ciężko znaleźć całość w jednym sklepie. Znalazłem jakiegoś dostawcę z UK, który oprócz drabinek miał jeszcze kilka innych części – ale nadal nie wszystko.

Zamówienie przyszło w mocno przydużym pudle, no ale to zasadniczo nie problem. Mamy za to 99%. Czas kończyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *