Po ostatnim grubym zamówieniu, postanowiłem nieco przyhamować i wziąć tak za stówkę Euro. No i zamiast figurek tym razem uzupełnić prozaiczne, acz trudno dostępne elementy – wybór padł na drugi średni wężyk (przypomnijmy, że pierwszy kupowałem prawie rok temu), który z nieznanych powodów nadal plasuje się na zupełnie innej półce cenowej niż wężyki krótkie i długie.
Po znalezieniu atrakcyjnej oferty u jakiegoś Holendra dopełniłem zamówienie zupełnie banalnymi zwykłymi klockami. Zostawiłem te, które miał w cenach poniżej średniej, wywaliłem pozostałe. Niestety w całych 100 EUR zamówienia, 16 EUR stanowiła przesyłka, więc nie był to logistycznie najbardziej korzystny dil tego projektu.
Przy okazji ponownie porównałem ceny BrickLinkowe zwykłych klocków z ofertą sklepu LEGO i znowu okazało się, że w oficjalnym sklepie jest jeszcze sporo do pozyskania – odnotowałem najważniejsze pozycje, z których pewnie zrobię następne zamówienie.
Paczka przyszła w mig – najmniejszy karton, jaki dostałem do tej pory, mimo że samo zamówienie ilościowo wcale nie było najmniejsze. Tak się jednak złożyło, że spora ilość płaskich klocków ładnie się pakuje, stąd wyszedł z tego ładny formeny pakunek. Dobre wrażenie zepsuł fakt, że kolo pomylił trochę kolor jednego rodzaju technicsowych belek (dał jasnoszare zamiast ciemnoszarych), jednak szybko sprawdziłem, że występują one tylko wewnątrz konstrukcji, więc w gotowym statku będą niewidoczne i problem zniknął.
No i najważniejsze – po otrzymaniu tej przesyłki przekroczyłem magiczną liczbę 50% zebranych klocków.
