Chiński syndrom

Odchodząc na chwilę od opisów kolejnych zamówień pozwolę sobie opisać inne ciekawe zjawisko. W toku standardowego monitoringu internetu odkryłem, że interesujący nas zestaw, a także wiele innych UCS LEGO, czy też LEGO w ogóle można kupić za bezcen. W postaci chińskiej podróby, ma się rozumieć.


Specjalizuje się w tym chińska marka LEPIN wraz z przyległościami (jak to zwykle w przypadku podrób nie wiadomo, czy to wiele marek dla tego samego produktu, czy wiele produktów pod tą samą marką). Jej produkty można czasem trafić na Allegro jako „kompatybilne klocki”, jednak chyba raczej jako pojedyncze figsy czy zbudowane zestawy, a nie boxy, które pewnie Allegro tępi jako chamskie podróby. Co ciekawe, tą metodą można trafić też na zbudowane pirackie 10179 w cenie ok. 2000 zł – co biorąc pod uwagę cenę tego zestawu w chińskim sklepie (ok. 180$) jest dość bandycką przebitką.

Co ciekawe, podróby LEPINa posiadają wszystkie rzadkie elementy typu zadrukowany radar, tabliczka z opisem statku itp., co spowodowało, że przez chwilę zapaliła mi się lampka „a może jednak” – aby zastąpić tych parę nieosiągalnych LEGOsowych elementów chińszczyzną. Ostatecznie jednak wygrała dusza LEGOwego purysty, który woli pozostać 100% oryginalny.

Czytając w necie recki tych tworów dowiedziałem się, że są to na pewno konstrukcyjnie wierne kopie oryginałów – a nie jakieś uproszczone wersje, są nawet ładnie przedrukowane instrukcje. Jakość plastiku jest znośna, ale oczywiście nie taka, jak LEGO. To kolejny argument przeciw, gdyż w przypadku tak ciężkich konstrukcji jak Falcon wytrzymałość materiału ma kluczowe znaczenie. Po drugie wyczytałem, że normą jest, iż paru elementów zwykle brakuje, co w przypadku zestawu liczącego 5000+ klocków może wkurzyć – zwłaszcza, kiedy np. na finiszu zobaczymy, że brak nam jakiejś ważnej części.

Tak więc nabywanie gotowego boxa chińskiego szajsu kompletnie rozmija się z lansowaną w moim projekcie ideą – aczkolwiek jeśli ktoś chciałby na szybko i relatywnie tanio strzelić sobie taki ersatz, może będzie zainteresowany. Nikogo nie zachęcam i nie promuję, ale ktoś napisał na ścianie za oknem słowo „AliExpress”…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *