Tym razem postawiłem na masę – wyszukałem kilka najbardziej licznych typowych klocków i zamówiłem grube 700 elementów od pewnego Włocha.
Duży karton
Kolejne zamówienie złożyłem czając się na tzw. średni wąż, który w odróżnieniu od węża krótkiego i długiego osiąga lekko absurdalne ceny.
LEGO od LEGO
Druga dostawa klocków pochodziła bezpośrednio z LEGO – dzięki usłudze pozwalającej uzupełnić brakujące klocki w posiadanych zestawach. Gwoździem programu był tu najdroższy łącznie element (ciemnoszara belka Technic), która występowała w ilości aż 47 sztuk i generowała spory koszt. Ponieważ podmianka jej na inny kolor nie dawała specjalnej oszczędności (a wymagałaby gimnastyki, by podmieniony element szkieletu statku nie był widoczny z zewnątrz) zdecydowałem się na oryginał, który najtańszy był właśnie w LEGO. Istotną oszczędność dałaby podmiana na klocki używane, ale uznałem, że na takie desperackie oszczędności będzie jeszcze czas – przecież dopiero zaczynamy.
Paczka nr 1
Pierwsza przesyłka, którą dostałem, przyszła od pewnego kolesia z Danii. Jak na niemal 600 klocków, które zawierała, była dość skromna – zwłaszcza, że oglądając zdjęcia w necie widziałem gości rozpakowujących ogromne paczki pełne klocków.
W imię zasad
Same planowanie i zakupy to nie wszystko. Mając w perspektywie nabycie ponad 5 000 klocków w jak najlepszej cenie nie można tym zarządzać z głowy czy na kartce. BrickLink pozwala co prawda zbudować szczegółową listę zakupów, ale funkcjonuje ona tylko w ramach tego serwisu. Aby móc porównywać ceny u różnych źródeł, śledzić status całego projektu i podejmować ewentualne decyzje o zastąpieniu jednego elementu innym konieczny jest arkusz Excela.
Giełda
Oczywiście można zadać sobie pytanie, dlaczego np. ten sam klocek w kolorze jasnoszarym kosztuje 20 groszy, a w ciemnoszarym – 4,5 zł, mimo że fizycznie niczym się nie różnią. Otóż na rynku klockowych spekulantów panują normalne zasady giełdowe – towar rzadszy kosztuje więcej niż towar częstszy. Giełda bierze klocki albo po cenach katalogowych z oficjalnych sklepów online LEGO – które jednak często są dość drogie i mają stosunkowo niewielki wybór – albo z otwartych zestawów.
Metoda w szaleństwie
No dobra, zdecydowałem się, ale miałem pełną świadomość, która wiąże się z „próbą” podejścia do tematu. Jeśli próba nie wyjdzie i w połowie drogi będę musiał sobie odpuścić, zostanę z górą klocków wartą kilkaset złotych (albo i więcej), których raczej nie będzie jak sensownie sprzedać. Tak więc cała zabawa wymagała zaangażowania all the way, gdyż już od momentu pierwszego zakupu koszta były znaczne.
Zbudujmy sobie 10179
Będąc w nastroju gwiezdnowojennym pewnego dnia przeglądałem aktualne aukcje i ceny zestawów LEGO SW. Z ciekawości sprawdziłem, po ile teraz chodzi największy zestaw LEGO ever, czyli Sokół Millennium 10179. Oczywiście spodziewałem się jakiejś mega kasy, ale zobaczywszy na Ebayu masę aukcji, gdzie ten statek (początkowo kosztujący w sklepie 500$ albo nawet jeszcze mniej) aktualnie chodzi po 5000$ (i ludzie to kupują) poczułem uderzenie jakieś strasznej fali absurdu. Natomiast zaraz po niej przyszła fala ciekawości: a gdyby spróbować zbudować sobie go samemu „na lewo”, z niezależnie kupowanych osobnych klocków? Niedawno, z całkiem innych przyczyn, zetknąłem się ze zjawiskiem zamawiania indywidualnych klocków na wyspecjalizowanej giełdzie BrickLink, więc może gdyby podejść do tematu tą drogą, udałoby się poskładać Sokoła za ułamek jego ceny rynkowej?